Niedzielę dla włosów zaczęłam od nałożenia mieszanki olei. Na skalp olej łopianowy z papryką. Na włosy oleju arganowego i lnianego. Dosłownie kilka kropli, a by łatwiej było zmyć olej, dołożyłam jeszcze odrobinę maski Biovax suche i zniszczone włosy. Związałam włosy w luźny koczek Invisibobble i nałożyłam czepek dołączony przez producenta do maski. Tak przesiedziałam ok. 3 godziny (powinnam krócej, bo od 1 - 2 h, mój błąd). Po czym zmyłam olej umyłam skalp Seboradinem Żeń - Szeń, włosy na długości spływającą pianą. Odcisnęłam nadmiar wody w bawełniany ręcznik. Po 30 min nałożyłam jeszcze raz wcześniejszą maskę, tym razem solo. Znowu zawinęłam włosy w luźny koczek i nałożyłam czepek. Później zmyłam maskę. I popełniłam zbrodnię, ponieważ byłam już zmęczona i położyłam się spać z mokrymi i w dodatku rozpuszczonymi włosami.
Tak się prezentują dzisiaj.
Obudziłam się z jeszcze wilgotnymi włosami, wtarłam w nie kroplę serum silikonowego CHI. Doschły naturalnie. Podczas rozczesywania Tangle Teezer'em dołożyłam jeszcze krople serum.
W przyszłości muszę wcześniej zabierać się za taki "włosowy dzień", aby nie iść spać w mokrych włosach, bo to je bardzo niszczy. Mokre włosy stają się elastyczne i bardziej podatne na zniszczenia. Moje włosy nawet przy takiej długości, uważam, że samoistnie schną stosunkowo szybko, bo zajmuje im to ok. 3 - 4 h.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz